Według mnie człowiek szczęśliwy to człowiek spełniony w tym, kim jest, który aktywnie uczestniczy w życiu, który nie pozostawia życia losowi, ale bierze je w swoje ręce. Nie zawsze byłam szczęśliwa. Kiedyś czekałam, aż szczęście po prostu do mnie przyjdzie, nie wiem... spadnie z nieba. Chyba nawet go nie szukałam, po prostu czekałam. To trwało dość długo. Choć dziś już nie pamiętam, czy parę miesięcy, czy kilka lat. Człowiekowi głęboko nieszczęśliwemu czas nieznośnie się dłuży. Aż przyszedł dzień, kiedy wszystko się zmieniło. Przestałam czekać na szczęście. Podjęłam decyzję, że wezmę życie w swoje ręce i wtedy właśnie zaczął się zupełnie nowy rozdział mojego istnienia. Nie, nie miało to charakteru wielkiego wybuchu, nie stało się to z dnia na dzień, nie przeżyłam traumy, która kazałaby mi zacząć żyć inaczej.

Myślę, że dość długo dorastałam do tego, by wziąć odpowiedzialność za swoje "być". Wydaje mi się, że przełom nastąpił, gdy przestałam się bronić przed odpowiedzią na pytanie: „Dlaczego? Dlaczego jestem nieszczęśliwa, dlaczego szczęście nie jest mi dane, tak po prostu, jak innym ludziom?” Odpowiedź brzmiała dość radykalnie: "Bo nic nie robisz, bo poddajesz się i zasłaniasz bezradnością". Kiedy odważyłam się usłyszeć w końcu tę odpowiedź, zaczęłam zwracać uwagę na te rzeczy, których do tej pory nawet nie dostrzegałam.

To rzeczy, które dostępne są większości z nas: to, że mam dach nad głową, który nie przecieka, że jestem zdrowa, mogę chodzić, jestem wolna, żyję w demokratycznym kraju, nie chodzę głodna. Zwykłe rzeczy, ale jak bezcenne się okazują, gdy sobie uświadomisz, jak źle byłoby bez nich. Wszystko zaczęło się układać. Napisałam swoją pierwszą książkę, a zanosząc ją do wydawnictwa, nie wierzyłam, że wydadzą. Wydali. Za nią przyszło dziesięć następnych. Ta passa trwa do dziś. Ale wiem, że aby ona trwała, należy się trzymać pewnych zasad.

Człowiek musi być wierny swojej duszy, musi żyć i postępować godnie, musi z optymizmem patrzeć w przyszłość. Jeśli ktoś pyta mnie: jak jesteś szczęśliwa, to dlaczego się smucisz? Opowiadam mu wówczas o cebulowej teorii szczęścia. Ta mówi, że w różnych dziedzinach życia możesz się spełniać i są one jak kolejne warstwy tkanki składającej się na cebulę. Jeśli nawet któraś z warstw obeschnie, to reszta cebuli i tak pozostaje świeża - szczęśliwa. Według mnie ludzie, którzy chcą w końcu poczuć się szczęśliwi, muszą wziąć życie w swoje ręce i docenić to, co już mają. Jeśli uważamy, że to, co mamy, zwyczajnie nam się należy, jesteśmy w błędzie. Nic nie jest nam dane na zawsze.