Jaki jest najpiękniejszy dzień tygodnia? Piątkowe popołudnie!

Najgorszy? Niedzielny wieczór, bo wtedy już człowieka dopada świadomość tego, co nieuchronne! Trzeba powoli zapomnieć o weekendowych przyjemnościach i szykować się do pracy. A tu organizm krzyczy: "nieeee! chcę jeszcze poleniuchować" i straszy widmo spotkania z wiecznie niezadowolonym szefem. Aż ciarki chodzą po plecach. Znasz to uczucie? Pociesz się, że nie jesteś odosobniony.

"Statystyki mówią, że ludzie najgorzej śpią z niedzieli na poniedziałek" - mówi dr Michał Skalski z Poradni Leczenia Zaburzeń Snu przy Klinice Psychiatrycznej Akademii Medycznej w Warszawie. "Przyczyną jest na ogół stres związany z powrotem do pracy: albo czują się w niej wykorzystywani, albo źle wynagradzani, albo nie czerpią z niej satysfakcji" - tłumaczy.

Co zrobić, by polubić poniedziałek?

Zasada 1: PORZĄDNIE SIĘ WYŚPIJ


Twój szef co prawda od tego nie zmądrzeje, a koleżanki nie przestaną plotkować, ale przynajmniej ich nie sprowokujesz spóźnieniem, czy złą formą z powodu niewyspania. No i ty sam będziesz czuł się lepiej.
Tak, tylko jak to zrobić, gdy człowiek rzuca się na łóżku do świtu, a sen nie przychodzi? Można wypróbować kilka sposobów:

• Nie należy zmuszać się do zaśnięcia. Lepiej po prostu włączyć TV, albo poczytać. Sen sam przyjdzie.
• Można też wypróbować reakcję paradoksalną: powiedzieć sobie "trudno w ogóle nie muszę, dziś spać" lub postanowić "nie zasnę za wszelką cenę". Są ludzie, na których to działa.
• Można też wziąć tabletkę nasenną
"Jeśli bierzemy ją raz w tygodniu, to jeszcze nie znaczy, że jesteśmy uzależnieni" - uważa dr Skalski. "A stawką jest nasze dobre samopoczucie i przetrwanie całego następnego dnia."

Zasada 2: ZMIEŃ NASTAWIENIE DO PRACY

"Jak mówi wschodnia mądrość, człowiek dostaje raczej to, czego oczekuje, niż to, czego potrzebuje. I to się często sprawdza" - twierdzi Jacek Santorski, psycholog biznesu. "Jeżeli od niedzieli czekamy na <bad Monday> - zły poniedziałek - to on prawdopodobne okaże się sądnym dniem. A jeśli spróbujemy pomyśleć, że to dzień nowego otwarcia, w którym zaczynamy wszystko od nowa, z nowymi siłami i pomysłami, może być dużo lepiej".

Zasada 3: NIE PRACUJ W NIEDZIELĘ

Santorski zwraca też uwagę na pewien dylemat. Cześć Polaków przyjmuje, że niedziela od godz. 20 to już czas przygotowania do pracy: ludzie zaczynają wysyłać do siebie SMS-y w sprawach zawodowych, menedżerowie otwierają skrzynki mailowe itd. A inni uważają, że niedziela powinna być całkowicie wolna, toteż nie robią nic z wymienionych rzeczy, poza … przeżywaniem stresu przed nadchodzącym poniedziałkiem.
"Warto się nad tym zastanowić i świadomie wybrać" - doradza Santorski. "Być może łatwiej będzie znieść poniedziałkowy stres ze świadomością, że płacę nim za <świętą niedzielę>". A może ktoś uzna, że warto poświęcić kawałek niedzieli na odczytanie maili i wysłanie kilku SMS-ów, żeby ten poniedziałek był łatwiejszy.

Zasada 4: DOBRZE ZAPLANUJ POCZĄTEK DNIA

"Cześć menedżerów przeznacza pierwsze godziny poniedziałkowej pracy na rozeznanie, rozruch i zaplanowanie tygodnia" - mówi Santorski. "To dobry pomysł choćby dlatego, że w poniedziałek rano często <wychodzą> sprawy z zeszłego tygodnia, które nie dotarły w piątek z jakichś prozaicznych przyczyn: bo poczta nie zadziałała, faks nie doszedł itp., a mają duże znaczenie dla całego tygodnia. Lepiej brać pod uwagę, że może się coś takiego zdarzyć, zamiast zwoływać na 8 rano decydujące spotkanie w jakiejś sprawie, która w piątek wydawała się krytyczna, a w poniedziałek o 9 może okazać się nieaktualna".

Jaki jest początek tygodnia dla gwiazd?

Jerzy Kryszak, aktor
"Artyści w poniedziałki mają wolne" - jak kiedyś śpiewał Młynarski. To niedziela jest dla mnie dniem pracy. Na ogół w tym dniu uczestniczę w spotkaniach z publicznością, koncertuję itd. Za to w poniedziałek odpoczywam. Ale zadbałem o to, żeby wtorek był dniem łagodnego przejścia do rzeczywistości. Przeznaczam go na <czynności administracyjne> - wykonuję zaległe telefony, załatwiam sprawy domowe itd. Krótko mówiąc: już działam, ale jeszcze się oszczędzam. I to jest moja recepta na bezbolesny powrót do intensywnej eksploatacji: próbuję <stępić ostrze przejścia>, czyli powoli, łagodnie, wdrożyć się w rytm codziennych zajęć".

Robert Makłowicz, kucharz
"W tym przechodzeniu od wypoczynku do pracy najgorsze są półśrodki. Trzeba od razu ostro brać się do roboty.Wówczas szybko zapominamy, że <jeszcze wczoraj można było nic nie robić, a dzisiaj …ojojoj>. Ja stosuję ten sposób z powodzeniem, np. cały poprzedni weekend spędziłem w sytuacji piknikowo-alkoholowo-jedzeniowej, ale w niedzielę wieczorem grzecznie wróciłem do domu i odpoczywałem. W tygodniu siedzę 10-15 godzin przy komputerze (aż mnie w krzyżu boli), bo muszę skończyć książkę. A najważniejsze jest lubić życie i to, co ono ze sobą przynosi, w tym pracę i inne obowiązki. Wtedy jest dużo łatwiej".

Jolanta Fajkowska, dziennikarka
"Ja nie przeżywam negatywnie powrotu do obowiązków. Myślę, że jak jest praca, to jest dobrze, bo jestem potrzebna. Lubię, gdy stale coś się dzieje, poznaje nowych ludzi, zbieram kolejne doświadczenia itd. Moje zajęcie sprawia mi ogromną przyjemność, dlatego to właśnie w pracy wypoczywam psychicznie. Kiedyś wręcz byłam bliska uzależnienia - nie mogłam znieść pierwszych dni urlopu, źle się czułam, nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Zwróciłam na to uwagę, gdy usłyszałam, że to oznaki pracoholizmu. Teraz już się nauczyłam wypoczywać, ale wciąż lubię wracać do mojej pracy. I nie ma znaczenia, jaki mamy dzień tygodnia".