Nie czuję się osamotniona w tych dolegliwościach ciążowych, ponieważ moja przyjaciółka też jest w ciąży, rodzi miesiąc przede mną. Często plotkujemy na Gadu Gadu, co którą gdzie boli. Najczęściej jednak nawzajem się uspokajamy, bo obie mamy tendencje do przedwczesnego panikowania. Ja pocieszam Izę, że jak przez tyle lat nie zaraziła się ospą, to może i przez te dziewięć miesięcy wirus jej nie dopadnie, ona przekonuje mnie, że wcale mój brzuch nie jest za mały (to moja ostatnia bolączka). Poprzednią ciążę też przeżywałyśmy razem, ale dosyć krótko, bo kiedy ja zaczynałam ona finiszowała. Ale już drugie dziecko będziemy miały z tego samego rocznika. Ciekawe, czy będzie do trzech razy sztuka…

Hitem ostatniego tygodnia jest filmik w Internecie pokazujący poszczególne etapy rozwoju płodu. Dziewczynki oglądają go kilka razy dziennie, każda wybiera miesiąc, który chce zobaczyć. Klara najbardziej lubi czwarty, Weronika ósmy. Komentarz jest po angielsku, więc pozostaje im tylko oglądanie. Mnie natomiast zadręczają pytaniami: Co dzidziuś je, jak śpi, czy już słyszy. No i najistotniejsze: Jak się z moje go brzucha wydostanie. Odpowiadam oględnie, że pan doktor w odpowiednim momencie go wyjmie. O zgrozo, Weronika postanowiła mi towarzyszyć w tym doniosłym momencie.

Krem na rozstępy od siostry dawno się skończył, a nowego jeszcze nie kupiłam…