Na szczęście nie mam jeszcze żadnych ciążowych dolegliwości, z wyjątkiem jednej: zamartwiania się. Generalnie lubię się o wszystko niepotrzebnie martwić, a w ciąży z jeszcze większą gorliwością oddaję się temu zajęciu. Na początek zaczęłam analizować, co takiego zakazanego robiłam, kiedy byłam już w tej ciąży, a jeszcze o niej nie wiedziałam. Trochę się tego zebrało: podróżowałam pociągiem sama z dziećmi, dźwigałam ciężki plecak, brałam leki na alergię, nie brałam kwasu foliowego. Na szczęście matka natura tak to wszystko zorganizowała, że kiedy nieświadome jeszcze swojego błogosławionego stanu używamy życia, naszym dzieciom to nie szkodzi.

Tymczasem nasza starsza córka coraz częściej daje nam do zrozumienia, co myśli o modelu rodziny 2+2. Mamy przynajmniej o jedno dziecko za mało, zdecydowanie brakuje braciszka. Nie wiem, skąd w niej to pragnienie posiadania brata. Bardzo lubi bawić się z synami naszych znajomych, imponują jej umiejętnością gry na komputerze, grą w nogę. Może dlatego chce mieć brata. Tyle że chcąc zadowolić Weronikę powinniśmy postarać się o starszego brata dla niej, a na to jest już dużo za późno. Będzie musiała zadowolić się młodszym, o ile to oczywiście będzie chłopiec. Przeczucie mówi mi, że i tym razem pojawi się babeczka.