To, co dla nas jest dziwne, a nawet czasem niesmaczne, w innych częściach świata jest po prostu normą. Tak jest tam, gdzie seks nie jest ograniczony do funkcji prokreacyjnych, nie jest zarezerwowany dla młodości, lecz traktowany jako nieodłączna część życia i cieszenia się nim.

MOŻE BY TAK WYJECHAĆ DO AMAZONII?

„W jednym z plemion puszczy amazońskiej żyje wielu stulatków i dla nich seks jest na porządku dziennym. W naszej kulturze pięćdziesiątka to granica – wielu rzeczy już nie wypad – na przykład nie wypada już uprawiać seksu” – twierdzi seksuolog dr Andrzej Depko.

Ale całe szczęście nie wszyscy godzą się z takim stanem rzeczy. Nie chcą sobie dać odebrać tego, co jest takie cenne. „Nie odpuszczają, bo sekst stanowi o kolorycie ich życia. Przychodzą do mnie pacjenci i po osiemdziesiątce, którzy chcą, by seks nadal był w ich życiu istotny” – opowiada seksuolog.

I nic dziwnego. Bo mimo, że z upływem lat ciała tracą na świeżości i jędrności, to seks – czasem wręcz przeciwnie... Traci na utylitarności, staje się sztuką dla sztuki. „Seks po pięćdziesiątce może być bardzo satysfakcjonujący: niespieszny, ponieważ więcej czasu trzeba poświęcić na grę wstępną. Nie kochamy się już po coś – na przykład żeby spłodzić dzieci, a dla samej przyjemności. Zdarza się, że odkrywamy zupełnie nowe doznania” – wylicza Depko.

RADOŚĆ Z SEKSU MIMO WSZYSTKO...

A druga połowa życia to czas, gdy pojawiają się problemy w sferze seksu. Umiera partner, dochodzi do rozwodu, pojawia się choroba... A brak seksu to coś więcej, niż pozbawienie się rozkoszy.

„Seks ma dobroczynny wpływ na cały organizm. Nie tylko utrzymuje sprawność całego układu hormonalnego, ale również pozytywnie działa na układ sercowo-naczyniowy, nerwowy, odpornościowy, szare komórki, metabolizm itd. Kiedy go nagle zabraknie, mogą pojawiać się różne problemy” – zastrzega dr Depko. Wśród nich – tak zwany "syndrom wdowy" lub "wdowca", gdy dłuższa abstynencja skutkuje problemami w powrocie do aktywnego życia seksualnego.

Dlatego o sprawność seksualną warto dbać – na podobnej zasadzie, jak dbamy o zdrowie i kondycję. Choćby za pomocą masturbacji, którą dr Depko zaleca pacjentom w okresach wymuszonej abstynencji. „Pamiętam pięćdziesięcioletnią pacjentkę, której mąż zmarł na zawał. Brak seksu znosiła fatalnie. Udało mi się ją namówić do kupienia wibratora. >>Po mięso idzie pani do mięsnego, po warzywa do warzywniaka, a po wibrator – do sex shopu<< - przekonywałem ją. Po kilku miesiącach wróciła zadowolona, żeby mi podziękować. Kupiła już sobie trzy wibratory” – wspomina seksuolog.

Ale nie chodzi o to, by seks traktować jak codzienny jogging czy kilka przysiadów dla zdrowia. Bo seks to znacznie więcej. Zbliża, umacnia więź, pozwala pomimo upływu lat cieszyć się życiem we dwoje. „Najlepsza gwarancja tego, że będziemy się kochać do późnej starości? Regularne życie erotyczne. Jednak pamiętajmy, że seks służy przede wszystkim budowaniu więzi między partnerami. Gdy szwankuje, ludzie zaczynają się od siebie oddalać, źle się do siebie odnosić, często nie wiążąc swojego zachowania z zanikającą funkcją seksualną” – przekonuje dr Andrzej Depko.

Cytaty pochodzą z książki Karoliny Święcickiej i Jacka Santorskiego "Wskazówki na dobre i na złe czasy" (wyd. Jacek Santorski&Co, 2009)