Nowelowy film "New York, I love you" jest zbiorem krótkich etiud, które oddają hołd jednemu z najpiękniejszych i najbardziej inspirujących miast na świecie. Realizatorami poszczególnych części były znane osoby, m.in. Natalie Portman i Brett Ratner.

Tematem przewodnim miały być związki międzyludzkie na tle panoramy miasta. Twórcy mieli oddać specyficzny klimat Nowego Jorku i jego żywotność.

NIE JEST WSZECHSTRONNIE UTALENTOWANA?

Scarlett, która po nagraniu płyty z piosenkami Toma Waitsa nabrała apetytu na reżyserowanie, zrobiła jeden z filmów. W jej części występuje Kevin Bacon, a wszystko nakręcono w czerni i bieli. Podobno właśnie kolorystyka filmu zadecydowała, że usunięto tę część z wersji kinowej filmu.

Jednak ci, którzy film zdążyli zobaczyć, twierdzą że powodem był żenujący poziom noweli. Producent filmu, Emmanuel Benbihy, twierdzi jednak dyplomatycznie, że chodziło raczej o to, iż filmik nie zawierał prawdziwie interpersonalnych relacji ludzkich, a takie było założenie całości.

O filmie Scarlett powiedział, że jest absolutnie niekonwencjonalny i jest dla widza wyzwaniem. Niestety, ponieważ znacząco odróżniał się on od reszty zgromadzonych dzieł, przeniesiono go na wydanie dvd.

POZOSTANIE PRZY AKTORSTWIE

Po nakręceniu wszystkich filmów, ustalono ze Scarlett, że decyzja o włączeniu jej dziełka do całości zapadnie podczas montażu. Potem jednak już nikt nie pytał aktorki o zdanie i z pewnych powodów musiano go usunąć.

Z opinią, czy nowela z Kevinem Baconem rzeczywiście była tak tragiczna, będziemy musieli wstrzymać się chwilkę, bo film nie trafił nawet jeszcze na ekrany.

Scarlett jednak już teraz może być pewna, że propozycji wyreżyserowania następnych wiekopomnych dzieł raczej nie będzie.