Dziennik Gazeta Prawana logo

Najstarszy zawód świata upadnie?

30 kwietnia 2009, 11:01
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Może i kryzys podniósł męskie libido, ale panowie chyba wybrali tańszą opcję i zaczęli poszukiwać seksu w domu - a nie w przybytkach płatnej rozkoszy. Domy publiczne, które chcą się utrzymać na rynku, muszą sobie kreatywnie radzić. Promocje, obniżki, all inclusive to ich sposób na przetrwanie.

Klient musi być zadowolony. Szczególnie, jeśli nie ma wcale gwarancji, że jeszcze kiedyś do nas wróci. . Jak każdą dziedzinę przemysłu czy gospodarki, dotknął je kryzys ekonomiczny.

Liczba klientów znacznie spadła, a utrzymanie dziewcząt poszło w górę. i przejęli ich techniki radzenia sobie w trudnych chwilach.

W Niemczech zaradni erotyczni przedsiębiorcy obcięli ceny standardowych usług,

Hamburski "GeizHaus" jest szczególnie dumny z oferty za 38,5 euro. Jak mówi menadżer salonu, ci klienci, którzy kiedyś przychodzili 2-3 razy w tygodniu, teraz przychodzą 1-2 razy.

"Nawet dla nas przyszły złe czasy" – mówi Karin Ahrens, menadżerka burdelu "Yes, Sir" w Hanowerze. Ahrens powiedziała Reutersowi: "Zdecydowanie odczuwamy skutki kryzysu. Klienci niechętnie pozbywają się swoich pieniędzy. Boją się. Nie można już dodawać extra opłat za specjalne usługi a jest jeszcze presja, żeby zmniejszyć ceny za standardowe spotkania. Każdy chce zrobić dobry interes. Specjalne promocje to dziś rzecz obowiązkowa".

Menadżer "FKK Villa" mówi, że

Niektórzy właściciele postanowili na przekór zrobić odwrotnie. B



. W grupie tej znajdują się zarówno kobiety, jak i mężczyźni. W 2002 roku władze zalegalizowały prostytucję – odtąd korzystające z niej osoby mogą mieć normalne umowy o pracę, kontrakty i reklamować swoje usługi. Mogą też w końcu korzystać z usług służby zdrowia, wpisując w rubrykę "zawód" swoją prawdziwą profesję.

Dochody z zalegalizowania prostytucji są dla rządu znaczące, a idą potem na służbę zdrowia i edukację.

Jednak prostytucja jest legalna także w Holandii, Austrii, Szwajcarii, w Grecji, Turcji i na Węgrzech. Także w niektórych częściach Australii i w amerykańskim stanie Nevada. W Luksemburgu, Danii, Belgii, Finlandii i na Litwie jest legalna, ale domy publiczne i stręczenie już nie.

Dla Stephanie Klee, prostytutki z Berlina, kwestia obniżek jest oczywista.

Inna sprawa, że klienci robią się coraz bardziej bezczelni. Na porządku dziennym zaczyna być wymuszanie niskich cen. "Straciłem pracę. Dasz mi jakąś zniżkę?" – pytają.

Czas pokaże…

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj