"Klub Myszki Mickey" to była prawdziwa fabryka przyszłych gwiazd. Swoje kariery zaczynali tam Britney Spears, Christina Aguilera i Justin Timberlake. Jednak w czasach, gdy program był emitowany nikt nawet nie śnił o tym, że śpiewające dzieciaki zrobią w przyszłości tak oszałamiające kariery.

BABY, ONE MORE TIME

Pojawienie się tej ubranej w szkolny strój, z pozory niewinnej nastolatki w show-biznesie to była prawdziwa sensacja. Jej piosenki trafiały na szczyty list przebojów na całym świecie. Młodzież pokochała przesympatyczną dziewczynę, która była ucieleśnieniem amerykańskiego snu o wielkiej karierze. Może właśnie dlatego, że była zwyczajną nastolatką- taką, jak jej fani.

JUŻ NIE TAKA GRZECZNA

Śliczna nastolatka dojrzewała (czegóż innego można się było spodziewać?) i stawała się coraz odważniejsza. Zakładała coraz bardziej skąpe ubrania, zaczynała prowokować. Nowy wizerunek gwiazdy bardzo spodobał się publiczności, a zwłaszcza jej męskiej części. Brit zyskała miano symbolu seksu i utraciła niewinność. Bezpowrotnie...

SZOK, WIELKI SZOK

Gwiazdka wydoroślała, wyszła za mąż, urodziła dzieci. Rozwiodła się z mężem, Kevinem Federlinem (znienawidzonym przez Amerykanów i podejrzewanym o interesowność wobec księżniczki popu). I wtedy nastąpiło coś, czego nie spodziewał się nikt. Britney miała coraz więcej problemów osobistych, które bardzo ciężko znosiła. Wciąż pokazywała się w fatalnym uczesaniu (a raczej jego braku), wymiętych, źle dobranych ubraniach... Przytyła, w dłoni nieustannie trzymała szklaneczkę z alkoholem. Gdy ogoliła głowę na łyso i coraz bardziej pogrążała się w pijackich imprezach, wszyscy byli przekonani, że to koniec Britney. Niektóre gazety miały już nawet przygotowane jej nekrologi.

JAK FENIKS Z POPIOŁÓW

Ku wielkiemu zaskoczeniu tych, którzy uznali upadek Britney Spears za definitywny, ona wróciła do świetnej formy. Nagrała znakomitą płytę, zaczęła koncertować i chyba już na zawsze skończyła z imprezowym trybem życia. Nie miała chyba innego wyjścia: liczyli na nią fani, rodzina, a przede wszystkim synowie. Maszynka do przebojów (i zarabiania milionów dolarów) znowu działa i ma się dobrze...