. Nam wystarczy czasami telefon do przyjaciółki, piżama-party z gorącą czekoladą i plotkami do rana czy nawet nowe buty. My roztrząsamy nasze problemy - to działa jak katharsis.
Faceci postępują inaczej. Dlatego zamiast wyżalić ci się, ukochany uparcie milczy. Nie bierz tego do siebie. Pozwól mu na samotność, daj mu czas na ułożenie się z problemem. Wystarczy, że zapewnisz go o swojej gotowości do pomocy. Takie wsparcie przyspieszy proces oswajania się z kłopotami.
On jednak uzna to za bagatelizowanie problemu, za spychanie go na dalszy plan. Dostosuj pomoc do niego. To pozwoli mu otworzyć się, da zielone światło dla zwierzeń. Słowa: "Wszysko będzie ok" sugerują, że nie chcesz zagłębiać się w jego problem, a zachęcające: "To pewnie bardzo cię zabolało..." jest taktownym zaproszeniem do rozmowy.
Oczywiście, jeśli on jest już gotów na to, by się rozerwać. Zapytaj więc, czy chciałby się zabawić. Odpada wyjście do zatłoczonego klubu, gdzie możę poczuć się zirytowany i osaczony przez zadowolonych z siebie ludzi. Ale uwaga! Nie wolno ci przeholować. Od usilnego pocieszania do litości bardzo niedaleka droga. A tego drugiego faceci - szczególnie w emocjonalnym dołku - bardzo nie lubią.