Mężczyźni przeżywają porażki i radzą sobie z kłopotami inaczej niż my. Nam wystarczy czasami telefon do przyjaciółki, piżama-party z gorącą czekoladą i plotkami do rana czy nawet nowe buty. My roztrząsamy nasze problemy - to działa jak katharsis.

DAJ MU POMILCZEĆ

Faceci postępują inaczej. Dla nich przegadanie sprawy tylko ją pogarsza. Dlatego zamiast wyżalić ci się, ukochany uparcie milczy. Nie bierz tego do siebie. Pozwól mu na samotność, daj mu czas na ułożenie się z problemem. Wystarczy, że zapewnisz go o swojej gotowości do pomocy. Takie wsparcie przyspieszy proces oswajania się z kłopotami.

POMOC WEDŁUG POTRZEB, NIE MOŻLIWOŚCI

Tobie wydaje się, że stwierdzenie "tak miało być" pomoże twojemu facetowi. On jednak uzna to za bagatelizowanie problemu, za spychanie go na dalszy plan. Dostosuj pomoc do niego. Lepiej będzie powiedzieć więc: "Będę przy tobie, jeśli tylko wyrazisz taką potrzebę" albo "To musiało być straszne...". To pozwoli mu otworzyć się, da zielone światło dla zwierzeń. Słowa: "Wszysko będzie ok" sugerują, że nie chcesz zagłębiać się w jego problem, a zachęcające: "To pewnie bardzo cię zabolało..." jest taktownym zaproszeniem do rozmowy.

ZAFUNDUJ MU CHWILĘ BEZTROSKI

Oczywiście, jeśli on jest już gotów na to, by się rozerwać. Zapytaj więc, czy chciałby się zabawić. Odpada wyjście do zatłoczonego klubu, gdzie możę poczuć się zirytowany i osaczony przez zadowolonych z siebie ludzi. Dużo lepszym rozwiązaniem będzie ulubiony film na DVD czy smaczna kolacja przyrządzona przez ciebie - może on zechce włączyć się do przygotowań. Ale uwaga! Nie wolno ci przeholować. Od usilnego pocieszania do litości bardzo niedaleka droga. A tego drugiego faceci - szczególnie w emocjonalnym dołku - bardzo nie lubią.