Jeśli śnił nam się spadający samolot, to czy oznacza to, że powinniśmy zrezygnować z wakacji? Wypadające zęby to pewna choroba czy śmierć kogoś z bliskiej rodziny? Takie panują przekonania i rzadko zdarza się, żeby ktoś choć trochę nie pokładał w nich wiary.

SENNIK NA NOCNEJ SZAFCE

Większość z nas jest przekonanych, że sen, który mamy pod powiekami, gdy się budzimy, trwał jakieś pół nocy, tak żywy i kompletny nam się wydaje - choć tak naprawdę trwał on zaledwie kilka minut. Śnimy co noc, jednak 80 procent tych obrazów nie zdołamy zarejestrować. Jeśli jednak nam się uda, przypisujemy im nadzwyczajne właściwości przepowiadania przyszłości bądź bardzo ważnych wniosków dotyczących naszego życia. Ostatni raport na ten temat, opublikowany w Journal of Personality and Social Psychology, pokazuje że badani w trzech krajach ludzie (Indie, Południowa Korea i USA) mają generalną tendencję do dawania wiary swoim marzeniom sennym. Najbardziej łatwowierni byli mieszkańcy Indii – 74 procent ufa swoim snom, a najbardziej pragmatyczni Amerykanie – tylko 56 procent stara się odczytać swoje sny.

WROTA DO PODŚWIADOMOŚCI?

Ludzie wierzą, według freudowskich pism, że sny są wrotami do naszej podświadomości, stąd też popularność wszelkiego rodzaju senników czy tłumaczy snów. Jednak każdy, kto choć trochę śledzi prace naukowców, wie, że już od lat wiadomo, że większość naszej percepcji da się wyjaśnić za pomocą ruchu neuronów i interakcji protein oraz innej aktywności komórkowej.

WSZYSTKO MA PRZYCZYNĘ

Autorzy raportu, psychologowie Carey Morewedge z Carnegie Mellon University i Michael Norton z Harvardu mają kilka wyjaśnień na to, dlaczego dobrze wykształceni ludzie często dają wiarę zabobonom. Ponieważ sny są pełne ludzi, których znamy i miejsc z naszego otoczenia, mamy tendencję do przywiązywania do nich zbyt dużej wagi i dlatego nadinterpretujemy je.

Dodatkowo nie potrafimy racjonalnie zakotwiczyć ich pochodzenia, a chcemy wiedzieć, skąd się one biorą. Jeśli przykładowo pomyślisz dziś o zamachu bombowym lub o trzęsieniu ziemi, to wiesz, że to dlatego, że wczoraj czytałaś o tym w gazecie. Jednak sny pojawiają się w naszej głowie na sposób "cudownie dla nas spontaniczny", więc musimy nadać temu jakąś przyczynę. Można by pomyśleć, że jeśli śni nam się jakaś katastrofa to dlatego, że w zeszłym tygodniu widzieliśmy taki film w telewizji, ale my zwykle wolimy wtedy dokonać całej wielowarstwowej analizy tego zjawiska z przełożeniem na to, co może to dla nas oznaczać.

LENIWY MÓZG

Nasze irracjonalne podejście do snów nie jest wyjątkowym dla ludzi zachowaniem. Podobnie postępujemy z innymi rzeczami. Często podejmujemy głupie decyzje pod wpływem chwili, sugerujemy się mylnymi przesłankami bez zastanowienia.

Słynny jest test pokazujący zbiorową ludzką głupotę z 1974 roku. Tversky i Kahneman zapytali wtedy grupę osób, ile państw afrykańskich należy do ONZ. Prawidłowa liczba znajdowała się gdzieś pomiędzy 0 a 100. W tym samym pokoju znajdowało się podobne do koła fortuny urządzenie, którego klapkę przypadkowo zatrzymano na pewnej liczbie. Koło miało nie mieć nic wspólnego z badaniem, a jednak większość osób chętnie zasugerowała się liczbą widniejącą na kole. Przypadek ten wyjaśnia, w jaki sposób działa ludzki mózg i jak chętnie skusi się na poddawane mu łatwe rozwiązania. Wszyscy czasem podejmujemy złe wybory na podstawie niesprawdzonych informacji.
Dobrze jednak wiedzieć, że sny tak się mają do rzeczywistości, jak stan naszego konta do naszych potrzeb i oczekiwań. Pocieszające jest jednak to, że kiedy ludzie mają pozytywne sny dotyczące ich samych czy ich przyjaciół, przypisują im większe znaczenie niż proroczym, przerażającym wizjom.