Razem z wiosną i ładną pogodą na ulice wylegają młode kobiety w nowych nabytkach tego sezonu. Niezależnie od tego czy modne są teraz koturny, zapięcia na kostkach, odkryte palce itd. - co roku modne są wysokie obcasy. Wyszczuplają łydkę i nadają smukłości całej sylwetce. Lepiej leżą wtedy na nas spodnie, spódnice i męskie oko, które częściej zahacza o nas na ulicy.

Niestety, oprócz ewidentnych plusów, wysokie obcasy mają też kilka negatywnych stron.

Klątwa wysokich obcasów dopada każdą kobietę - tak można powiedzieć, kiedy kupuje się kolejne buty, które nie nadają się do niczego oprócz siedzenia, a my przemierzamy w nich kilometry korytarzy i alejek w centrach handlowych.

OBSESJA SETNEJ PARY BUTÓW

Szpilkowe szaleństwo wspierają modelki, aktorki i piosenkarki, które chętnie przyznają się do posiadania setek par butów. Przykład: Jessica Simpson i Mariah Carey, która ma nawet osobny pokój na buty. Obcasy były przecież jednym z głównych bohaterów serialu "Seks w wielkim mieście", kultowego obrazu naszej dekady. Louboutiny, Blahniki i szpilki Jimmy’ego Choo mogły bohaterki kosztować tydzień głodzenia się lub długie godziny w misce z ciepłą wodą, ale takie buty to obowiązek współczesnej kobiety.

SZPILKI DLA OFIAR MODY

Kiedy jednak z modnego gadżetu, wysokie obcasy stały się synonimem zniewolenia modą i braku dystansu do swojego wizerunku? Przyczyniła się do tego na pewno Victoria Beckham, która niedawno wybrała się na spacer z synkami po atrakcjach Universal Studios w 15-centymetrowych butach z najnowszej kolekcji Christiana Louboutina. Kuśtykając, podążają za nią Paris Hilton, niewielkie bliźniaczki Olsen i Beyonce, która ostatnio wybrała się z Jayem-Z na zakupy w niebotycznych cieniutkich szpileczkach.

Obsesji nie ma końca. Kiedyś lansowano buty na 10-12 centymetrowych szczudłach, uznając je za maksimum w tej kwestii. Ostatnie kolekcje przeczą jednak prawom grawitacji – lansuje się już 15-centymetrowe buty, które usztywniają sylwetkę i kompletnie odcinają kobietę od kontaktu z podłożem.

MIŁE ZŁEGO POCZĄTKI

Lekarze ortopedzi ostrzegają, że tak wysokie obcasy mogą powodować u kobiet całe mnóstwo dotkliwych i chronicznych schorzeń. Począwszy od skracania się ścięgna Achillesa, zapalenia powięzi podeszwy, bólu śródstopia, odcisków, zrogowaceń, nagniotków, aż do niestety nadwyrężeń, skręceń, a także złamań. Szczególnie na polskich chodnikach kobiety są narażone na liczne urazy kostek. Ten, kto nigdy nie chodził w szpilkach, nie ma nawet pojęcia o tym ile niebezpieczeństw czyha na kobietę na 100 metrach płytek chodnikowych.

Brenden Brown, ortopeda z Australian Podiatry Association zaobserwował w swojej praktyce, że z 10 osób, które mają problemy ze stopami, u 6 czy 7 spowodowane jest to noszeniem szpilek. Na dodatek problemy te są coraz bardziej poważne, bo coraz częściej kobiety dotknięte są skomplikowanymi złamaniami, kiedy stopa dostanie się pomiędzy tramwajowe szyny czy chodnikowe płyty.

PO STOPACH W GÓRĘ

Stopy to tylko jeden z kłopotów, bowiem szpilki mają też wpływ na całą sylwetkę. Kobieta, która nosi obcasy mimowolnie wypina pupę do tyłu a kręgosłup "leci" jej wtedy do przodu, żeby zachować równowagę. Dolna część pleców jest więc narażona na większe urazy. Problem pojawia się, gdy mięśnie łydek ulegają skróceniu, co odbija się potem na plecach. Z czasem u kobiet może pojawić się artretyzm.
Simon Floreani, ortopeda, zaryzykował stwierdzenie, że jeśli kobieta ma za sobą 10 lat noszenia bez przerwy szpilek, jest niemal pewne, że będzie miała zmiany artretyczne.

Z powodu usztywnienia kręgosłupa ból przenosi się też wyżej, i dochodzą do niego drętwienia karku. Wysunięty do przodu kręgosłup powoduje, że garbią i zaokrąglają się ramiona, co wpływa na całą sylwetkę i napięcia w barkach. Floreani porównuje to do złych fundamentów w domu. Jeśli one są nieprawidłowo zbudowane, zaczyna osiadać cała konstrukcja, krzywią się ściany i zapada się z czasem dach. Podobnie jest z ludzkim ciałem.

NOWE PLATFORMY = NOWE KŁOPOTY

Zwykle wyjściem z problemu wysokich obcasów mogą być platformy. Tak przynajmniej sugerują magazyny mody. Floreani i tu rozwiewa nasze złudzenia. Platformy powodują bowiem inne problemy. Zaczynasz usztywniać całą sylwetkę i chodzić jak na szczudłach, bo nie czujesz podłoża. A takie ciągłe napinanie powoduje w końcu drżenie kręgosłupa, co zaowocuje kiedyś urazami kolan.

Co możemy więc zrobić, aby ustrzec się przed poważnymi schorzeniami, jakie na nas czekają. Jeśli nie zniechęciło cię to, droga modna czytelniczko do zakupów kolejnej pary szpilek, dokup sobie chociaż silikonowe wkładki, które zamortyzują choć trochę uderzenia stopy w podłoże. Poza tym, jak tylko możesz ściągaj buty, a w domu chodź w japonkach lub klapkach z masującymi wkładkami. Dodatkowo, często funduj swojej stopie kąpiele wodne, masaże i dobre kremy. W pracy możesz też trzymać pod biurkiem specjalny drewniany wałek do masażu stóp, który nie jest może elegancki, ale trochę przyniesie ulgę. A żeby pomóc swojemu kręgosłupowi - często biegaj, rozciągaj się i uprawiaj jogę. Dzięki temu być może nie skończysz jako inwalidka w butach ortopedycznych i kołnierzu rehabilitacyjnym. Uroda zawsze kosztuje - bądź tylko świadoma co cię czeka.