Gdy miłość już nie żyje
Kochali się, bez siebie nie mogli nawet oddychać i żyli długo i szczęśliwie. Stop, powrót. Kochali się, ale już się nie kochają. Nie łączy ich nic, oprócz żalu, pretensji i wzajemnych oskarżeń. To dużo czy stanowczo za mało, by zostać razem na dobre i na złe?
- Męski wieczór rozpusty
- Kod dostępu do kobiecych myśli
- Co było, a nie jest...
- Mężczyzna z gatunku beznadziejnych
- Singiel, czyli persona non grata
- Głowa boli od rozkoszy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To nie jest tak, że nienawidzisz swojego faceta - po prostu już nie szalejesz ze szczęścia na jego widok, a w tak zwanym międzyczasie nie zdażyliście nawet się ze sobą zaprzyjaźnić. Ot, mieszkacie razem, czasem nawet się kochacie, chodzicie od czasu do czasu do kina i do znajomych, ale to już stanowczo nie to. Każda kobieta zadaje sobie w takiej sytuacji pytanie: "Czy ja go jeszcze kocham?". A jeśli już sobie je zadaje, to coś na rzeczy być musi...
DALEKO, CORAZ DALEJ
"Jesteśmy razem od 5 lat. Kiedyś między nami było naprawdę gorąco, ale ja wiedziałam, że to nie potrwa długo. Liczyłam, że gdy pierwszy ogień zgaśnie, to zostaniemy wspaniałymi, kochającymi się ludźmi. Niestety, od roku oddalamy się od siebie. Próbowałam juz wszystkiego, płakałam, gadałam z Maćkiem, wkładałam seksowną bieliznę, kusiłam go. Nic to nie dało. Nie wiem, czy jest sens jeszcze walczyć o zburzenie tej niewidzialnej, szklanej ściany, która między nami wyrosła". Anna, 32 lata, graficzka
Niestety, nikt nie jest w stanie stwierdzić, kiedy związek się kończy. To kwestia szczerości wobec siebie samej, ale całe szczęście istnieją sygnały, które świadczą, że dotarłaś do punktu, z którego nie ma już odwrotu. W jakich sytucjach je odbieramy?
Gdy już wiadomo, że on się nie zmieni
Każda z nas może zmienić tylko jedną osobę i na pewno nie jest nią mężczyzna. Oczywiście, oni czasem zmieniają zdanie co do niektórych spraw, ale zazwyczaj nie są to sprawy dla związku
kluczowe. Nie odpowiada ci jego podejście do kwestii małżeństwa? Nie tolerujesz jego trybu życia? Jeśli od dawna nie możecie osiągnąć kompromisu w ważnej dla ciebie sprawie, a dyskusje o
niej ciągną się czasami do białego rana, to się poważnie zastanów. Może czas odejść, zamiast tkwić przy nim coraz bardziej rozgoryczona i rozczarowana? W przyszłości możesz tego
żałować.
Gdy będąc z nim, nie podobasz się samej sobie
Wiecznie narzekasz i jesteś ciągle niezadowolona. Życie to ciąg upokorzeń. Trudno ci zrobić nawet najprostsze rzeczy, bo cały czas się czymś zadręczasz. TO NIE TY! Kiedyś byłaś wesoła,
towarzyska, beztroska - i wtedy poznałaś jego. Jeśli nie chcesz spędzić reszty życia pojękując, zastanów się nad przyszłością waszego związku. Bo miłość to reakcja chemiczna:
czasami powstaje z niej cudowny produkt, pełen ciepła i optymizmu, a czasami błoto, z którego trudno się wygrzebać. Jeśli trwanie w relacji z facetem zmusza cię do stania się kimś, kto
ci się nie podoba, to najwyższy czas przypomnieć sobie, kim jesteś i czego pragniesz.
Gdy już kiedyś chcieliście ze sobą zerwać
Poczucie, że nie powinnaś się z mężczyzną rozstawać "na zawsze", tylko swoimi odejściami dawać mu znać, że coś robi źle, jest pułapką. Poczucie obowiązku wobec
partnera jest chwalebne, ale nie w końcowej fazie związku. Huśtawka rozstań i powrotów jest na pewno emocjonująca, ale na dłuższą metę męczy. I co najważniejsze: niszczy wzajemną
bliskość. Albo zawalcz o was albo po prostu uczciwie odejdź i przerwij tą grę jednym cięciem skalpela. Będzie mniej bolało...















































~Gosia971622011-04-12 21:07
I PAMIĘTAJCIE NIGDY NIE DAJCIE SIĘ SKRZYWDZIĆ_NIKOMU A TYM BARDZIEJ MĘŻCZYZNIE I ZERO KOLEJNYCH SZANS"!!! I TRZYMAJCIE SIĘ KOCHANE BO ŻADNE ZAVROCZENIE NIE JEST WARTE NASZEJ KRZYWDY!!!TRZYMAJCIE KCIVKI ZA MNIE, MOJĄ WYTRWAŁOŚĆ I RESZTE HEROICZNYCH KOBIET-JESZCZE BĘDZIEMY SZCZĘŚLIWE!!!BARDZO BY MI ZALEŻAŁO NA KONTAKCIE Z OSOBĄ/OSOBAMI KTÓRE TAKIE ROZSTANIA PRZESZŁY LUB PRZECHODZĄ_PROSZĘ O WSPARCIE(NR>gg.33729863)-NIE WSTYDZCIE SIĘ PISAĆ O TYM,pzdr.
~Gosia971622011-04-12 20:57
Powiem Wam Kochani że Ja ok.2 tyg.temu ostatecznie skończyłam znajomość z Piotrkiem-moim byłym!Tyle w Nas było żalu,obwiniania szczególnie w myślach z mojej strony że psychicznie nie wytrzymywałam tego!Byliśmy ze sobą 5 lat a ja dusiłam sie w jego towarzystwie-brak wspólnych tematów ,rozmów jakichkolwiek,ciągłe ubliżanie mi,brak sexv,brak pieszczot,alkohol i wiele innych rzeczy(wszystko tu jest super opisane)!Nawet mówł mi ,cyt.Jesteś gorzka jak czekolada,było tak ,jest i zawsze będzie lub ze jestem poje... itd.!Traktował mnie jak SZMATĘ' a ja mu tak długo pozwalałam bo niby kochałam !Komuś może się wydawać że jestem jakaś naiwna ale tak naprawde jestem realistką i w dodatku psychologiem z wykształcenia więc jak widać nawet takie osoby z bazą wiedzy'to spotyka!!!Teraz niemam nikogo na stałe tylko luzne zwiazki mnie interesują ale i tak nie żałuję bo nie ma czego!!!
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!