Królewski rzecznik pospieszył z wyjaśnieniem, że było to "wzajemne i spontaniczne okazanie sympatii i szacunku", jednak świadkowie wydarzenia jednoznacznie mówili o tym, że to królowa wykonała pierwszy gest. Podobno to ona najpierw objęła lekko w talii Pierwszą Damę USA, a ta zaraz potem otoczyła Elżbietę II ramieniem. Całe zdarzenie trwało około 10 sekund, po czym panie na powrót rozdzieliły się, jednak obserwatorzy byli zszokowani – jest to bowiem wydarzenie bez precedensu!

ELŻBIETA II DO WYLEWNYCH NIE NALEŻY

Królowa zawsze była znana z powściągliwości, zarzucano jej nawet sztywność i oziębłość w stosunku do poddanych i do własnej rodziny. Zawsze bezwzględnie trzymała się protokołu, który obowiązuje ja od czasu koronacji w 1953 roku. A ten wyraźnie mówi: cokolwiek się stanie, nikomu nie wolno dotykać królowej!

Zdarzało się już, że ktoś popełniał gafy i nieproszony robił gest w kierunku monarchini. W 1992 roku australijski premier Paul Keating objął talię Elżbiety II i został za to potem przez prasę złośliwie nazwany "Jaszczurką z krainy Oz" (Lizard of Oz). Wszyscy pamiętają też gafę, którą popełnił w 1999 r. Tony Blair i lodowaty wyraz twarzy Elżbiety II, kiedy ten energicznie potrząsał jej dłonią podczas wykonywania pieśni "Auld Lang Syne" na ceremonii otwarcia budynku Millenium Dome w Londynie.
Tym bardziej szokujące jest teraz zachowanie królowej w stosunku do Michelle Obamy (przypomnijmy, że dopiero co królowa dostała od Baracka Obamy iPoda). Z powodu jej zwykłego dystansu spodziewano się, że monarchini będzie sceptyczna wobec ogarniającej cały świat "obamomanii". Nie można nie zauważyć, że tak ciepły gest jest po części deklaracją polityczną. Królowa zdaje sobie przecież sprawę z tego, że patrzy na nią cały świat i że jej odruch będzie interpretowany we wszystkich mediach.

Całe zdarzenie obejrzysz tutuaj!