"W zeszłym roku już pod koniec marca zaczęłam wystawiać ramiona, dekolt i twarz na słońce (na własnym balkonie, rzecz jasna). Długa zima tak mnie dobiła, że po prostu nie mogłam się powstrzymać. I jakież było moje zdziwienie, gdy na policzkach i szyi wyskoczyłą mi drobna, swędząca jak diabli wysypka. Kiedyś coś podobnego przytrafiło mi się latem, w Grecji, ale tam słońce było o niebo silniejsze! Czy to znaczy, że już nigdy nie będę mogła się opalać?"

Marta, 23 lata, dziennikarka

Przypadek Marty nie jest niczym szczególnym. Choroba, zwana potocznie alergią na słońce pojawia się wiosną, kiedy pierwsze promienie są już bardzo intensywne, a skóra jeszcze nie zdążyła się do niego przyzwyczaić. Najczęstszym objawem jest drobna, bardzo swędząca wysypka i zaczerwienienie skóry.

Według szacunków naukowców europejskich, na alergię na słońce cierpi w Europie blisko 15 proc.osób, a w Europie Północnej - nawet 20 proc. Z polskich danych statystycznych wynika, że blisko 2,5 miliona Polaków ma alergię na promienie słoneczne. Ale nawet ci, którzy na słońce nie są uczuleni, powinni być ostrożni, ponieważ w połączeniu z niektórymi substancjami, używanymi do produkcji środków czystości, kosmetyków, leków, słońce może wywołać gwałtowną reakcję skórną.

SKĄD TO SIĘ BIERZE?

Naukowcy nie rozszyfrowali jednoznacznie, co sprawia, że ludzie mogą być uczuleni na promienie utlrafioletowe. Wiadomo jednak, że są dwa mechanizmy powstawania alergii na słońce:

1. Reakcja fototoksyczna - polega na tym, że pewna substancja podwyższa wrażliwość skóry na słońce. Może wystąpić niemal u każdego.

2. Reakcja fotoalergiczna, w której - jak w każdej innej alergii - angażowany jest system odpornościowy człowieka.

Niestety, w obu przypadkach efektem są swędzące zmiany wypryskowe.

PANIE DOKTORZE, RATUNKU...

Leczenie alergii na słońce jest długotrwałe, kosztowne i uciążliwe dla pacjenta, a w niektórych przypadkach nie przynosi oczekiwanego rezultatu. Dlatego alergii na słońce lepiej zapobiegać niż ja leczyć. Warto mieć świadomość, co może wywołać reakcję fototoksyczną.

Reakcję fototoksyczną mogą wywołać:

-leki przeciwbólowe

-leki hormonalne

-leki antydepresyjne

-środki antykoncepcyjne

-niektóre antybiotyki (zwłaszcza te starszej generacji)

-maści przeciwgrzybicze

-niektóre dodatki do perfum, dezodorantów i innych kosmetyków zapachowych (np. olejek bergamotowy, piżmo)

-niektóre kosmetyki "specjalnego przeznaczenia" (np. z karotenem lub jego pochodnymi, z kwasami owocowymi)

-niektóre zioła i preparaty z ich zawartością (np. dziurawiec)

niektóre warzywa (np. seler)


Jeśli zauważysz na skórze liczne, swędzące, drobne krostki lub silne zaczerwienienie:
- przede wszystkim unikaj słońca

- to trudne, ale staraj się nie drapać, bo pogorszysz swój stan

- wybierz się do dermatologa, który zdiagnozuje zmiany, poradzi ci co masz dalej robić, zaleci odpowiednie leczenie

Pamiętaj, że niezdiagnozowana i nieleczona alergia może prowadzić do kolejnych, coraz silniejszych, ataków choroby.

MOŻE TO BANAŁ, ALE PROFILAKTYKA PRZEDE WSZYSTKIM

Aby zminimalizować możliwość wystąpienia alergii na słońce:

- już wczesną wiosną zacznij powoli przyzwyczajać skórę do promieniowania, zażywając krótkich, stopniowo wydłużanych, kąpieli słonecznych

- jeśli "musisz" się opalać - rób to rozsądnie; zahartuj najpierw skórę kilkoma krótkimi ekspozycjami (np. w solarium), a potem nie wyleguj się godzinami na słońcu i unikaj ekspozycji w godzinach 11-15 od wczesnej wiosny do później jesieni stosuj preparaty z filtrem odpowiednim do twojej karnacji, nie tylko na odsłonięte partie skóry, ale także na te chronione na pozór ubraniem

- przed planowanym pójściem na plażę nie używaj perfumowanych dezodorantów, mleczek, wody toaletowej, perfum

- czytaj ulotki dołączone do leków i kosmetyków, zwracając uwagę, czy nie zawierają składników fototoksycznych

- w przypadku alergii na słońce chroń skórę, nosząc odpowiednią odzież, kapelusz,

- stosuj preparaty przeciwsłoneczne o wysokim faktorze i staraj się unikać ekspozycji na promienie ultrafioletowe.

Całe szczęście moda na nieopaloną skórę trwa, a kurioza w stylu spalonej na heban Joli Rutowicz są... właśnie tylko kuriozami.