Depresja wydawała się do tej pory być schorzeniem wynikającym prawie wyłącznie z czynników zewnętrznych. Ale okazuje się, że znaczenie ma także warstwa kory mózgowej. Jeśli w rodzinie, u dziadków czy rodziców wystepowało to schorzenie, . Nawet jeśli osoby te do tej pory nie miały objawów choroby. Zaskakujące? Na pewno.
Bo i naukowcy są zaszokowani. . Jest jak odciśnięte piętno. "To niezwykłe – mówi profesor psychiatrii dr. Bradley S. Peterson – patrzysz dwa pokolenia dalej i widzisz obecność choroby u dzieci i dorosłych".
Kiedyś myślano, że w przypadku depresji problem leży w genach. To nie do końca może być prawda. Peterson wyjaśnia, że nie wiadomo do końca, czy depresja ma podłoże genetyczne. Wiadomo za to, że przebywanie w otoczeniu chorych członków rodziny, zmienia środowisko wzrastania dzieci i odciska na nich ślad depresji.
Odkrycia Petersona bazują na raporcie sprzed 27 lat, dotyczącym rodzinnych korzeni depresji, autorstwa dr. Myrny Weissman. Naukowcy z Uniwersytetu Columbia zbadali teraz mózgi 131 osób, dzieci i dorosłych w wieku od 6 do 54 lat, z których połowa miała rodzinną skłonność do depresji a połowa była w grupie małego ryzyka choroby.
Kora mózgowa to region strategiczny, odpowiedzialny za planowanie, racjonalne myślenie i zmiany nastrojów. . Dr. Peterson podkreśla, że może to także zakłócać proces emocjonalnej stymulacji człowieka. "Uważamy, że to czyni go podatnym na niepokoje i depresję. A na pewno emocjonalnie izoluje człowieka we własnym świecie" – dodaje naukowiec.
Na razie nie wiadomo, co naukowcy zrobią z tą wiedzą, choć niezależna ekspertka z Emory University w Atlancie, zapytana przez NY Timesa, podkreśla, że jest to kolejny element układanki, który pomoże nam w pełni poznać depresję i zacząć skutecznie z nią walczyć,