"Częstotliwość kobiecych orgazmów rośnie wraz z dochodem ich partnerów"- mówi dr Thomas Pollen z Uniwersytetu w New Castle, psycholog, który prowadził badania nad tym fenomenem.

Winna natura

Studia badaczy z New Castle udowadniają pewną bardzo kontrowersyjną tezę, która mówi, że kobiety są zaprogramowane na bogatych mężczyzn. Warto podkreślić, że nie chodzi tu o kupowanie drogiej biżuterii czy markowych sukienek. Wszystkiemu podobno winna "ewolucyjna adaptacja" (evolutionary adaptation), to ona podświadomie każe kobietom szukać mężczyzn, którzy potencjalnie mogą zapewnić lepsze warunki do wychowywania potomstwa. To zresztą wynika z psychologii ewolucyjnej: obie płcie będą bezwzględnie wykorzystywać siebie nawzajem aby przygotować lepsze środowisko dla przetrwania swoich genów.

Bezcelowy orgazm

Ciekawe, że podczas seksu z bogatymi wzrasta nie kobieca płodność, tylko szansa na orgazm. Ten nie ma przecież żadnego wpływu na to czy zajdziemy w ciążę, czy nie. Przyjemność z seksu nie ma reprodukcyjnego celu, pozostaje więc czystą przyjemnością. Dr Pollen i profesor Daniel Nettle, współautor teorii, uważają, że kobiecy orgazm to także kwestia adaptacji ewolucyjnej. Ma on pomóc kobiecie wybrać, a potem utrzymać, najbardziej wartościowego partnera.

Swoją teorię profesorowie przetestowali na zebranych z całego świata danych. Wnikliwie przejrzeli największy na świecie raport dotyczący stylu życia i jakości życia erotycznego, (The Chinese Health and Family Life Survey), który swoje wnioski opiera o rozmowy z ponad 5 tys. osób w Chinach. Wśród badanych znalazło się 1534 kobiet, których partnerzy byli podstawowym tematem rozmowy. Przeprowadzono z paniami wnikliwe wywiady dotyczące ich życia prywatnego, włączając w to pytania o życie seksualne, uczuciowe oraz dochody. Brano też pod uwagę inne czynniki, ale pieniądze i idąca za nimi pozycja, były jednymi z głównych punktów rozmów. Odkryto, że spośród badanych, 121 kobiet zawsze miewa orgazmy podczas stosunku, a 408 ma je bardzo często. 762 pań miewa je czasami, a 243 rzadko albo nigdy. Podobne wyniki (po przeliczeniu na procenty) osiągnięto podczas podobnych wywiadów na Zachodzie, w Niemczach i w USA.

Z rozmów jasno wynikało, że pęczniejące konto partnera ma na przestrzeni lat zdecydowany wpływ na ilość orgazmów deklarowanych przez badane. Najbardziej pożądani mężczyźni wywoływali u kobiet więcej przyjemności podczas zbliżeń.

David Buss, profesor psychologii z Uniwersytetu w Texasie, podnosi tę kwestię w swojej książce "Ewolucja pożądania". Stwierdza tam, że kobiecy orgazm wcale nie jest bezzasadny, wręcz przeciwnie - ma nawet kilka potencjalnych uzasadnień.

Jednym z nich jest nawiązywanie emocjonalnej więzi z uznanym za wartościowego partnera. Kobieta wysyła mężczyźnie wtedy sygnał, że jest seksualnie zaspokojona, a co za tym idzie niechętna do szukania seksualnej przyjemności z innym partnerem. "Te orgazmy krzyczą - jestem niezwykle lojalna wobec ciebie, więc musisz zainwestować właśnie we mnie i w moje dzieci" - mówi David Buss.

Jak widać zabezpieczenie finansowe czyni kobietę bardziej zrelaksowaną i sprawia, że nie musi się ona martwić o to, jak utrzymać dom. Wtedy może czerpać więcej przyjemności z seksu. Niestety, nadchodzą ciężkie czasy dla kobiecych orgazmów.

Z powodu światowego kryzysu ekonomicznego ucierpi nasze życie erotyczne…