swoim nazwiskiem, jest jej współtwórczynią. Zrezygnowała z reklam, ponieważ kosztowna kampania znacznie podniosłaby cenę kosmetyków. Ale kiedy produkt sygnowany jest nazwiskiem tak znanej osoby, można sobie na to pozwolić.
Skąd pomysł na linię kosmetyków? "Gdy pierwszy raz zobaczyłam laboratorium kosmetyczne, poczułam się jak dziewczynka dopuszczona do tajemnicy wróżek. To jest magia! Mieszanie składników, dobieranie zapachów, testowanie – świetna zabawa" - mówi "Twojemu Stylowi" Kinga Rusin.
Ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że od zabawy i marzeń do sukcesu jeszcze daleka droga. ", ale ile czasu musi minąć, zanim informacja o czymś nowym i dobrym wejdzie do obiegu? Jak maleńka firma poradzi sobie w konkurencji z gigantami i czy oni jej nie zjedzą?" - zastanawia się w "TS".
Prezenterka obawiała się ryzyka związanego z wykorzystaniem swojego wizerunku przy sprzedaży kosmetyków. ". Pozycję budowałam latami, ale żeby ją stracić, wystarczy zrobić jeden krok w niewłaściwym kierunku. Byli tacy, którzy się dziwili, podśmiewali z tego projektu albo zupełnie
w niego nie wierzyli. Bo to był rzeczywiście eksperyment." - mówi o przedsięwzięciu. Teraz nie żałuje.
Już wiele gwiazd polskiego show-biznesu podejmowało podobne wyzwania, lecz z reguły kończyło się to niepowodzeniem. Własną linię kosmetyków stworzyła , jednak
produkty te nie sprzedawały się dobrze i szybko wycofano je ze sklepów. Kremy "Sza" sygnowane nazwiskiem gwiazdy nie znalazły żadnej grupy odbiorców. , dlatego zwolenniczki ekskluzywnych kosmetyków nie podjęły ryzyka i pozostały przy uznanych firmach luksusowych, a dla większości "przeciętnych" kobiet były po
prostu nie na ich kieszeń (krem kosztował kilkaset złotych).
Takich pomysłów było wiele: ubrania , - wszystkie zakończyły się porażką.
Jest za wcześnie, by oceniać, czy przedsięwzięcie Kingi Rusin okaże się sukcesem. Niewątpliwie dobrym pomysłem było użycie przy ich produkcji naturalnych składników z ekologicznych upraw
- to ostatnio bardzo modna nisza. A czy spodobają się Polkom na tyle, by utrzymać się na rynku? "Było z tym mnóstwo znaków zapytania. Momentami zaczynało mnie to przerastać. Wtedy
nalewałam wody do wanny, wlewałam "mój" olejek do kąpieli i wątpliwości odpływały...". Brzmi nieźle, ale decyzja i tak należy do kobiet.
POSTANOWIŁYŚMY PRZETESTOWAĆ KOSMETYKI PAT&RUB.