Półek z preparatami typu "light" jest w sklepach coraz więcej, a klienci ulegają wypisanym na etykeitkach hasłom: "no sugar", czy "no fat". Jednak tak na logikę - czy czekolada, albo jogurt mogą być pozbawione jednych ze swoich podstawowych składników?

Brytyjski magazyn Daily Mirror zapytał dr. Frankie Philips z Brytyjskiego Stowarzyszenia Diabetycznego (British Dietetic Association) o największych winowajców wśród produktów typu slim. Oto 7 głównych pułapek, w które wpadają klienci poszukujący jedzenia, które nie tuczy.

1. Płatki śniadaniowe z linii slim

Jak oszukują: wypełniają swoje reklamy szczupłymi i zdrowo wyglądającymi modelkami, które dają złudne poczucie, że od jedzenia tych płatków można schudnąć.

Prawda: takie płatki wcale nie mają radykalnie niższej zawartości tłuszczu i cukru. Badania co prawda wskazują na to, że osoby które jedzą na śniadanie płatki z mlekiem są szczuplejsze, jednak nie dotyczy to płatków typu Slim, które zwykle kosztują nawet do złotówki drożej za paczkę. Na metabolizm i tak najlepiej zadziała zwykła owsianka z łyżką rodzynek i średnio tłustym mlekiem

2. Woda mineralna typu fitness ze smakowym dodatkiem

Jak oszukuje: szczupła, ergonomiczna butelka w kształcie kobiecej sylwetki łatwo dopasowująca się do kształtu dłoni, daje poczucie, że pijąc właśnie ten rodzaj wody mineralnej można być szczupłym. Na etykiecie są jeszcze często obrazki świeżych owoców - zmyłka, że wraz z wodą można zażyć dzienną dawkę witamin.

Prawda: To w dalszym ciągu tylko woda, na dodatek ze wspomagaczami smaku i dodatkiem cukru. Witaminy, które widnieją w jej składzie występują w tak śladowej ilości, że nie warto liczyć na ich wartości.

3. Dietetyczna czekolada

Jak oszukuje: słowem "light" na etykietce, lub choćby leżąc na półce z produktami sojowymi. Niedawno jedna z reklam batonika polskiej firmy pokazywała nagie, szczupłe ciało kobiety, po którym spływa jedwabna tkanina (czytaj: tak szczupłe, że nawet jedwab po nim spływa). Klient miał oczywiście pomyśleć, że z nim stanie się to samo po zjedzeniu batonika. Wniosek - tę czekoladę można jeść w dowolnych ilościach, bez obaw o dodatkowe kilogramy.

Prawda: W czekoladzie jest niewiele mniejsza ilość tłuszczu, zamiast cukru słodzik, który jak pokazują ostatnie badania, może tak oszukać mózg, że będzie on potrzebował dodatkowej ilości cukru aby wydajnie pracować. Dietetyczną czekoladę lepiej zastąpić kilkoma kawałkami gorzkiej czekolady wysokiej jakości, o zawartości min. 60 % kakao. Ta zawiera przynajmniej dużo magnezu.

4. Śniadaniowe batoniki

Jak oszukują: są reklamowane jako poprawiające przemianę materii, wręcz zalecane przy diecie, bo zdrowsze od innych dzięki zawartości płatków, orzechów i miodu.

Prawda: zawierają tyle samo tłuszczu i cukru co wszystkie inne batoniki! Jeśli ktoś chce jeść zdrowo, lepiej niech zje w zamian jakikolwiek owoc.

5. Dietetyczne jogurty

Jak oszukują: od dawna dzięki reklamom są kojarzone z utratą wagi, dzięki swoim właściwościom probiotycznym, czy wspomagającym metabolizm.

Prawda: Nie wszystkie jogurty są sobie równe. Pełnotłuste mleko bardzo często jest dodawane do jogurtów zwykłych, za to te w wersji light często są bardziej kaloryczne od normalnych. Jako produkt zastępczy dr. Philips radzi mieć w lodówce jogurt naturalny, bez wspomagaczy smaku, barwników i cukru, najlepiej spożywany z dodatkiem płatków owsianych, suszonych moreli i słodzony miodem.

6. Specjalne chleby dietetyczne

Jak oszukują: Mają zwykle specjalne nazwy, typu slim, albo diet friendly, co sprawia że wydają się lepsze od normalnych, kupowanych w piekarni za rogiem.

Prawda: Każdy gram takiego chleba zawiera tyle samo kalorii co normalne pieczywo. Różnica jest taka, że kromki zwykle bywają cieńsze. A to oznacza, że żołądek po prostu szybciej zacznie się domagać kolejnej porcji jedzenia.

7. Owocowe napoje

Jak oszukują: tropikalne nazwy, radosne i optymistyczne reklamy, oraz obietnica zdrowego życia po wypiciu butelki sokopodobnego napoju.

Prawda: Nie różnią się niczym od puszki coli. Podobnie jak cola, napój brzoskwiniowy czy ananasowy nie znalazł się nigdy nawet w pobliżu prawdziwej brzoskwini. Wszystko to sztuczne wspomagacze smaku i barwniki, niekiedy nawet "podobne z naturalnymi". Lepiej wypić sok naturalny.

Produkty dietetyczne to niestety mit. Nie dość, że nie mają nic wspólnego z dietą, są droższe od zwykłych "tuczących" odpowiedników. Według rof. Michaela Leana z University of Glasgow kupując takie produkty marnujemy tylko pieniądze na żywność, która nie spełni pokładanych w niej nadziei. W zeszłym tygodniu Lean wystosował apel o zaostrzenie przepisów dotyczących informacji na opakowaniach produktów spożywczych, aby przestały one wprowadzać w błąd kupujących. Profesor wzywa do ostrożności - teraz każdy może zamieścić na produkcie nalepkę low-sugar wcale nie posiadając na to atestu żywieniowego.