W Stanach Zjednoczonych w tym tygodniu odbędzie się w tym samym czasie kilkadziesiąt tysięcy imprez dla przebierańców. Na jedno z takich przyjęć w ubiegłym tygodniu przyszła supermodelka Cindy Crawford przebrana za... Amy Winehouse. Na głowie zamotała charakterystyczny dla młodej gwiazdy muzyki pop wielki czarny kok, założyła krótką spódnicę, a na twarzy namalowała pieprzyk, także charakterystyczny dla Amy, ale również dla niej samej. Jej pomysł podbiłby pewnie przyjęcie, gdyby nie to, że modelka nad górną wargą obsypała się białą substancją imitującą kokainę. Żart był niestosowny, bo Winehouse leżała akurat w londyńskim szpitalu, lecząc się z poważnej choroby układu dróg oddechowych, spowodowanej właśnie przez uzależnienie od narkotyków.

Pomijając faux pais Crawford, jej pomysł to przykład na nowy imprezowy trend w świecie amerykańskich gwiazd show-biznesu. Tamtejsza prasa zauważyła, że na imprezach przebieranych, takich jak Halloween, nie widać już modnych do niedawna postaci z bajek i komiksów. Teraz gwiazdy przebierają się za siebie nawzajem. Oprócz Amy wielką popularnością wśród przebierańców cieszą się Paris Hilton i Victoria Beckham, modelka Agyness Deyn, Madonna i Kelly Osborne.

W Polsce Halloween nie dorównuje rozmachem swojemu amerykańskiemu pierwowzorowi, jednak ci, którzy lubią imprezy organizowane tej nocy, mogą przełożyć amerykański trend kostiumowy na polskie warunki. Prawdopodobnie bez pudła furorę zrobi stylizacja na Dodę czy uwielbianą przez środowisko gejowskie Kingę Rusin.

Ciekawej inspiracji dostarcza jednak także gwiazda estrady, Dita von Tease, której inspirowany złotymi latami Hollywood i kabaretowym glamem look wyróżnia ją spośród setek innych kobiet. Styl Dity można z powodzeniem zastosować także w Polsce. Potrzebnych do tego gadżetów dostarczy polski sklep imprezowy, PartyBox ( www.partybox.pl). Za 127 zł można tam kupić platynową perukę a la Marylin Monroe, a za 75, 5 zł. - kruczoczarne loki Skarlet. Do tego złota cygaretka (14 zł), długie aksamitne rękawiczki (22,50 zł) i wachlarz z piór (15,99zł) i kostium gotowy.

Jednak naśladowanie wyglądu gwiazd, to niejedyny trend imprezowy tej jesieni. Inny to bodypainting - znany już wprawdzie nawet ze stadionów piłkarskich, jednak teraz zastosowany w zupełnie nowej odsłonie. Tej jesieni światowi trensetterzy lansują imitowanie na ciele wzoru futra egzotycznego zwierzęcia, najlepiej lamparta, zebry czy tygrysa. Powodzeniem cieszą się także malowidła stroju torreadora, XIX-wiecznych strojów francuskich markizów lub po prostu męskich garniturów. W dalszym ciągu popularne są także staroświeckie kościotrupy i zombie. Inspiracji poszukać można na firmowanej nazwiskiem mistrza body paintingu Nicka Wolfe’ana stronie www.undergroundunheard.com. Najwięcej emocji dostarczają prace, w których artysta przemienia piękne kobiety w monstra z koszmaru mężczyzny. Na Halloween doskonałe.