Brak czasu i niewystarczająca ilość środków materialnych to dwie najczęściej podawane bariery zwiększenia przyszłego zabezpieczenia emerytalnego. Mimo że Polki wskazują brak pieniędzy jako hamulec w inwestycjach na poczet przyszłych emerytur, większość z nich ma znaczące wydatki na konsumpcję.

Ponad 70 proc. przeznacza nadwyżki finansowe na nowe ubrania i obuwie, a więcej niż 50 proc. także na kosmetyki. Większości pań wydaje również sporo pieniędzy na fryzjera czy kosmetyki. Ponad połowa Polek posiada w swojej kolekcji 15 bluzek, 10 kompletów bielizny, 7 par butów i 6 spódnic. 50 proc. Polek przeznacza na swoje wydatki osobiste do 200 zł miesięcznie. 17 proc. kobiet wydaje od 200 do 400 zł miesięcznie na konsumpcję. Ten sam odsetek osób kupuje sobie przedmioty za więcej niż 400 zł miesięcznie. Tak więc wbrew pozorom kobiety mają nadwyżki finansowe, które mogłyby zainwestować na poczet zwiększenia przyszłych świadczeń socjalnych. Mimo to nie czynią tego.

"W Polsce nadal panuje podejście do emerytur, takie jak do kolejnych potomków: <Bóg dał dzieci, to i da na dzieci>" – mówi Jacek Santorski, socjolog społeczny. "Mimo że świadczenia społeczne są ważne, nie są one uważane za pilne. Panuje ogólny osąd, iż pieniądze się jakoś znajdą. Tylko 26 proc. kobiet byłaby skłonna do ograniczenia wydatków w celu oszczędzania. Najbardziej pozytywnie nastawione do zmniejszania wydatków osobistych są kobiety w wieku 25 - 30 lat, najmniej zaś te, które przekroczyły 50. rok życia".

40 proc. Polek w ogóle nie oszczędza. Jest to szczególnie widoczne w przypadku starszego pokolenia. Szczególnie rencistki i bezrobotne w wieku 51 – 60 lat wykazują w przypadku emerytur postawę pasywną. W większości grupa ta nie odkłada na emeryturę, a 10 proc. z nich zamierza być w przyszłości na utrzymaniu męża.

"Długie lata komunizmu wykształciły w społeczeństwie złudne poczucie bezpieczeństwa" – dodaje Jacek Santorski. "Poprzedni system ograniczał wolność, ale za to zapewniał wszystkie potrzebne świadczenia. Dlatego też wykształcił w społeczeństwie niską odpowiedzialność za własne finanse, jak również małą gotowość do długoterminowego inwestowania".

W tym wypadku jedna czwarta Polek nie wie, w jaki sposób można powiększyć wysokość emerytury. Przeciętnie 25 proc. ankietowanych jako najlepszy sposób na powiększenie świadczeń społecznych wskazuje dorabianie i dodatkowe zlecenia. Blisko 20 proc. uważa, że wcześniejsze oszczędności wesprą ich byt po zakończeniu aktywności zawodowej. Tylko jedna piąta myśli, iż może powiększyć przyszłe świadczenia dzięki OFE, funduszom emerytalnym czy IKE. Mniej niż 10 proc. wykorzystuje ubezpieczenia, polisy czy inwestuje na giełdzie. "Pasywna postawa wobec oszczędzania na przyszłą emeryturę może być również spowodowana innym ważnym czynnikiem" – dodaje Jacek Santorski. "Polacy nadal mają przeświadczenie, iż większość oszczędności powinni zostawić dzieciom, a nie sobie".

Rzeczywiście, jedna czwarta Polek przeznacza zaoszczędzone pieniądze na remont domu lub mieszkania, jak i wykształcenie dzieci i zabezpieczenie ich przyszłości. Tylko 14 proc. kobiet zamierza wydać oszczędności na emeryturę.