Heroina schodzi ze sceny

W latach 90. Whitney Houston miała wszystko - talent, pieniądze urodę i uwielbienie fanów. Ze 180 milionami sprzedanych płyt na koncie była jedną z największych gwiazd show-biznesu. Tak byłoby pewnie do tej pory, gdyby nie fatalnie ulokowane uczucia. Posągowa piękność o anielskim głosie pewnego dnia zakochała się w kiepskim raperze, Bobbym Brownie. I to był początek końca.

Aby dostosować się do rozrywkowego trybu życia swojego ukochanego zamiast występować i nagrywać płyty, popadła w wieloletni narkotyczny cug. Razem z Bobbym musiała pokochać heroinę. Kompletnie odurzona całe tygodnie spędzała w obskurnych narkomańskich melinach. Jej luksusowa rezydencja zamieniła się w lumpiarską norę. Szokiem dla opinii publicznej były pokazane przez prasę zdjęcia z łazienki Whitney - niesprzątanej przez kilka tygodni i zawalonej resztkami narkotyków. Podobno przez kilka lat małżonkowie spędzali całe dnie w wypełnionej śmieciami i resztkami narkotyków sypialni.

Zakochana Whitney wybaczała Bobby’ego nawet akty przemocy. Wielokrotnie pojawiała się publicznie z podbitym okiem i siniakami na ciele. Zaczęła też popadać w obłęd. "Widzisz tego demona? Mówię ci, ktoś kręci coś z Bobbym" - miała kiedyś powiedzieć do swojej szwagierki Tiny Brown.

Po 14 latach koszmarnego małżeństwa złożyła w końcu pozew o rozwód i poszła na odwyk. Wyleczyła się z chorej miłości. Ale nie wiadomo, czy uda jej się odbudować karierę. O jej nowej płycie mówi się już od roku, ale jak na razie nie słychać o postępach w nagraniach. Na razie jedna z najlepiej sprzedających się piosenkarek w historii, boryka się z poważnymi kłopotami finansowymi. By zapłacić rachunki musiała sprzedać kolekcję swoich niesamowitych kreacji koncertowych. Czyżby już nigdy miała się nie pojawić na scenie.

Z pierwszych miejsc przebojów do rynsztoka

Britney Spears, wychodząc za mąż za nikomu nieznanego tancerza, modela i (podobno) rapera Kevina Federline'a, była niekwestionowaną królową popu. Sprzedawała miliony płyt, świetnie wyglądała: dzięki wysportowanej sylwetce zaliczano ją do najseksowniejszych kobiet świata. Miała wszystko, ale brakowało jej rodziny. Więc jak każda słodka, amerykańska dziewczyna się zakochała. Niestety niezbyt szczęśliwie.

Teraz Britney ma co prawda dwójkę cudownych dzieci, ale nie jest w stanie się nimi zajmować, bo sąd odebrał jej prawa rodzicielskie. Wszystko dlatego, że związek z niewiernym Kevinem skończył się kompletną porażką. Britney nie wytrzymała psychicznie rozpadu swojej rodziny. Przechodzi z odwyku na odwyk, i z jednej kliniki psychiatrycznej do innej. Nie wiadomo już czy zażywa tony narkotyków i środków odurzających, czy jest poważnie chora psychicznie. Media z zapartym tchem śledzą kolejne ataki jej histerii, które zazwyczaj kończą się widokowym zamykaniem Britney w karetce i odwożeniem jej na sygnale i w eskorcie policji do kolejnych szpitali. To jedynie występy na jakie Spears może sobie teraz pozwolić. Po tym, co pokazała na gali MTV jakoś brakuje chętnych, którzy bez obaw wpuściliby ją znów na scenę.

Uzależniające uczucie

Amy Winehouse to największe odkrycie sceniczne ostatnich lat. Ma niesamowity głos, talent i charyzmę. I nagrywa wspaniałe płyty. W samych superlatywach wypowiadają się o niej m.in. Prince, George Michael i Mick Jagger. Jest tylko jeden problem. Za bardzo kocha swojego męża Blake’a Fieldera Civila. A on kocha narkotyki. Amy więc przez ostatnie kilka miesięcy prawie w ogóle nie trzeźwiała.

Czy miłość również jej złamie karierę? To niestety możliwe. W ostatnim czasie Brytyjka odwołała mnóstwo koncertów i jeśli nie wróci do formy może zaprzepaścić szansę na zaśpiewanie szlagieru do nowego filmu o Jamesie Bondzie. Ale jest jeszcze nadzieja. Blake od dłuższego czasu przebywa w więzieniu i czeka go proces za próbę korupcji. Więc Amy nie ma, z kim imprezować i w końcu dała się namówić na odwyk. Podobno przynosi on już pierwsze efekty. Winehouse na trzeźwo cieszyła się z pięciu Grammy, które dostała za rewelacyjną płytę "Back to Black”. Tylko, że nie mogła ich odebrać osobiście. Z powodu uzależnienia od narkotyków nie dostała wizy do USA, gdzie rozdawano nagrody.

Depresja playboya

Owen Wilson wiódł cudowne, kawalerskie życie. Zarabiał pieniądze grając w filmach i wiecznie imprezował. I choć był już mocno po trzydziestce wolał cieszyć się życiem niż zakładać rodzinę. Bez większych zobowiązań romansował z Sheryl Crow, Demi Moore, Winoną Rider i striptizerką Caroliną Cerisolą. Wszystko pięknie się układało, dopóki nie dostał roli w filmie "Ja, Ty i On”. A tam spotkał Kate Hudson. Choć była mężatką między nimi od razu zaiskrzyło. Wszyscy były przekonani, że niepoprawny playboy i imprezowicz chciał tylko zabawić się z piękną blondynką. Srogo się jednak pomylili.

Hudson po poznaniu Wilsona złożyła pozew rozwodowy, po czym wzięła się za wychowanie nowego ukochanego. Ale on wcale nie chciał się zmieniać. Po kolejnej balandze domyśliła się, że jej działania są skazane na porażkę. Niewiele się zastanawiając spakowała walizki i powiedziała „Good Bye”. Wtedy zaś okazało się, że Owen nie jest takim niefrasobliwym wesołkiem, na jakiego wygląda, a jego uczucie do Hudson wcale nie było przelotne. Życie bez Hudson straciło dla niego sens. Aktor pogrążył się w depresji. Gdy zobaczył swoją dziewczynę w objęciach innego, podciął sobie żyły i zażył potężną dawkę środków uspakajających. Na szczęście życie ocalił mu brat, który w porę odnalazł go nieprzytomnego w nowojorskim apartamencie.

Najlepsze lata w nieodpowiednich ramionach

Znana z "Tańca z gwiazdam” Ewa Szabatin jako mała dziewczynka zobaczyła "Dirty Dancing” i postanowiła zostać wielką tancerką. I ciężką pracą osiągnęłaby cel, gdyby nie trafiła jej strzała Amora. Przez źle ulokowane uczucia musiała zrezygnować z występów w prestiżowych turniejach. Zamiast tanecznych laurów zbiera cięgi za to, że rozbija małżeństwa. A wszystko przez to, że uległa urokowi starszego nauczyciela tańca. Odnosiła sukcesy, miała świetnego partnera. I gdy jej kariera nabierała tempa rzuciła wszystko i związała się z nieodpowiednim mężczyzną.

Był żonaty i miał dzieci. To nie spodobało się w środowisku. Ewa nie miała z kim trenować i, jak przyznaje w wywiadach, przestała brać udział w zawodach. Straciła najlepsze lata dla tancerki, a w końcu i miłość. Po pięciu latach romansu on po prostu odszedł. A ona w wieku 29 lat już nie ma szans na wielką karierę na parkiecie. Wzięła jednak udział w "Tańcu z gwiazdami”. Jedyne co jej pozostało, to kariera medialna. W licznych wywiadach chętnie opowiada więc o swojej zakazanej, nieszczęśliwej miłości.

Może i niczego nie żałuje, ale straconych lat już nie odzyska. Tak jak większość tych, którzy przez miłość zapomnieli o bożym świecie. Bo świat zapomniał także o nich.