Bycie młodą mamą to zadanie wielce odpowiedzialne i nie oszukujmy się - zajmujące większość dnia. I to, czy mama jest gwiazdą serialową, księgową czy suwnicową nie ma żadnego znaczenia. Przynajmniej dla dziecka: ono z żelazną konsekwencją zabiera rodzicielce całe godziny. Ale jak przyznaje świeżo upieczona mama Kasia Cichopek, jakże słodkie są to godziny. Tym bardziej, że ona wcale nie zrezygnowała dla dziecka z kariery.

BOBAS PRZESŁONIŁ JEJ ŚWIAT

"Narodziny Adama to jest mój największy osobisty sukces. Wszystko, co zrobiłam do tej pory w pracy, przy nim staje się ulotne. Jestem szczęśliwa z powodu każdego jego kilograma. To niby oczywiste, że zmienia wagę, a mnie zachwyca" - wyznaje Katarzyna. I dodaje, że oddaje całą swoją kobiecość Adasiowi. Co na to mąż? Nie narzeka, bo jak twierdzi Cichopek: "Staram się jednak nie zwariować i mieć wciąż miejsce na nasz świat – ten mój i Marcina, małżeński".

Młoda mama wychodzi z założenia, że szczęście rodzica udziela się dziecku i zapewne dlatego wróciła do pracy, w której - czego nigdy nie ukrywała - zawsze dobrze się czuła. " Bardzo potrzebowałam powrotu do telewizji, na plan >>M jak miłość<<. I absolutnie nie rezygnuję przez to z macierzyństwa, nie wyrzekam się niczego. Jeśli ja będę spełniona i szczęśliwa. to moje dziecko również. Bo wracam do niego radosna, nie zamykam się na świat." - twierdzi. To słuszne skądinąd zdanie na pewno nie przysporzy pani Kasi wielbicieli: w Polsce panuje bowiem pogląd, że mama musi odsiedzieć swoje przy dziecku...

>>> czytaj dalej...


DZIECKO A POPULARNOŚĆ RODZICÓW

Katarzyna Cichopek to pewnego rodzaju fenomen. Ma zagorzałych wrogów, ale i wiernych wielbicieli. Ci pierwsi mają ją za kiepską aktorkę (o ile w ogóle można mówić o niej jako o aktorce), osobę przesłodzoną i sztuczną. Wielbiciele cenią jej naturalność i bezpretensjonalność - nie raz i nie dwa dawali temu świadectwo, obdarzając Kasię zaszczytami i tytułami (znalazła się dzięki temu w gronie najbardziej wpływowych Polek!).

Można ją lubić albo jej nie lubić, ale popularności odmówić jej nie sposób. Celebrytka ma świadomość, że ta nie zawsze chciana sława może wpłynąć na jej syna. Jak ma zamiar go przed tym bronić?"Już nazwisko będzie mu utrudniało życie. Zamierzam być konsekwentna i nie zmienię zdania w sprawie pokazywania się wspólnie z Adasiem w prasie czy telewizji. Akceptuję pytania o to, co się u mnie dzieje, chętnie odpowiadam, choć nie zawsze mam na to czas. Nie chcę jednak chwalić się każdym szczegółem. Gdzieś ostatnio przeczytałam: >>>O, era brudnych pieluch się zaczęła<<. Otóż się nie zaczęła. Pieluch ani ich właściciela nie pokażę. I choćby nie wiem, jakie było >>ciśnienie<<, na tym etapie nie zmienię zdania. Adaś jest zbyt malutki, by go wrzucać w wielki świat. Chcę, żeby jak najdłużej cieszył się normalnością, z dala od fleszy aparatów." Mamy wrażenie, że ktoś może się za takie stwierdzenia na Katarzynę obrazić... Edyta Górniak nie miała bowiem problemu, by pokazać nawet zawartość pieluch Allana.

Wywiad kończy się optymistycznym stwierdzeniem, że "Adaś musi mieć rodzeństwo". Czego szczerze, po kobiecemu pani Kasi życzymy.

Cały wywiad przeczytasz na www.gala.pl

_______________________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Szukasz spodni? Jacyków ci znajdzie!
>>> Zobacz Demi Moore... bez biodra!
>>> Moss: Nic nie smakuje lepiej niż chudość